Follow us on Facebook Follow us on Twitter Watch us on YouTube
Rejestracja
  • Hitman: Absolution - Recenzja


    Hitman to jedna z bardziej kultowych serii gry, jaka mogła powstać na komputery oraz konsole. Historia z pozoru wydaje się być banalna - wcielamy się w rolę Agenta 47, który jest płatnym zabójcą i wykonuje zlecenia za grube pieniądze. Napisałem z pozoru, bo w rzeczywistości jest ona bardziej zagmatwana niż niejeden umysł kobiety. Nasz Agent nie na darmo posiada numer 47 i wytatuowany kod kreskowy na podstawie czaszki. Otóż, jest to klon stworzony i wyhodowany na człowieka idealnego, nastawionego na bezlitosne zabijanie i mordowanie. Dużo wody w rzecze musiało upłynąć nim otrzymaliśmy kolejną odsłonę gry, Absolution, czy tam Rozgrzeszenie, właśnie zadebiutował (pomijam odświeżoną wersję Blood Money na X-Boxa 360) na obecnej generacji konsol oraz na komputerach. Czy debiut jest udany? Czy łysol nadal ma w sobie to coś, co dawniej? Recenzja g4mers.pl!


    Zlecenie bardzo osobiste...
    Historia w tej części jest bardziej osobista niż kiedykolwiek. Główny bohater dostaje zlecenie zabicia swojej dawnej "partnerki" i uprowadzenia „specjalnego ładunku”, jakim jest młoda dziewczyna, szkolona w podziemnych laboratoriach na równie bezlitosną zabójczynię, co Agent 47. Sprawa na początku wydaje się być prosta, szybkie zadanie, dobra zapłata i po kłopocie. Niestety, jak to w życiu bywa, to, co wydaje się być proste, przeważnie okazuje się być czymś koszmarnie trudnym i zagmatwanym. Nasz bohater bardzo szybko z łowcy staje się zwierzyną i rozpoczyna się gorączkowa walka o przetrwanie swoje, ale i nie tylko. Za dużo nie będę wam zdradzał z fabuły, bo jest ona naprawdę doskonale zrealizowana. Przypomina odrobinę tą z ostatniego Splinter Cella, gdzie główny bohater również stał się zwierzyną i musiał walczyć z ogromną agencją nastawioną na jego pojmanie i eksterminację. Fabuła jest naprawdę ciekawa i nie przypominam sobie, aby w jakiejkolwiek grze do tej pory wątek główny był tak… osobisty oraz uczuciowy wręcz – można doszukać się również nawiązań do tak kultowego filmu jak Leon Zawodowiec.

    Graficznie gra prezentuje się bardzo dobrze. Modele postaci są wykonane wzorowo, ich animacja również a środowisko jest maksymalnie plastyczne (natraficie na takie smaczki jak powiewające drzewa na wietrze, przelatujące owady w ogrodach czy uginające się rośliny pod stopami). Fizyka postaci, tzn. ich zachowanie, jest naturalna i z przyjemnością patrzy się na bezwładne ciało, kiedy przeciąga się je po ziemi – wiem jak to brzmi, wybaczcie, ale nic na to nie poradzę. Czasami zdarzą się problemy, że natraficie na słabszej jakości tekstury, ale pojawia się to naprawdę sporadycznie. Lokacje, po których przyjdzie nam się poruszać są pełne detali i naprawdę zróżnicowane – od luksusowych posiadłości, przez tereny przemysłowe, kluby, restauracje aż po zatłoczone ulice. Zdarzy się, że jakiś widok was zachwyci i odciągnie uwagę od otaczającej was akcji. Nie jest to może poziom najnowszego Assassin’s Creed III, gdzie widoki naprawdę potrafiły zachwycić, ale poziom graficzny jest naprawdę bardzo wysoki.


    Bardzo mocnym elementem najnowszego Hitmana jest również strona audio, czyli muzyka oraz dobrane głosy postaci. Nasz główny bohater brzmi ponownie jak dawny Agent 47, a wszystkie dodatkowe postacie są również bardzo przekonujące. Muzyka zasługuje również na słowa uznania, ponieważ jest dopasowana i dobra, wręcz idealnie! Z przyjemnością wsłuchiwałem się w kawałki lecące z głośników oraz wszystkie kwestie wypowiadane przez naszego bohatera. Na plus polskiego wydania można zaliczyć lokalizację pełną z możliwością wyboru. Co to oznacza? Wyobraźcie sobie, że w opcjach możecie wybrać audio w języku angielskim lub polskim oraz napisy (szukajcie TAKIEJ wersji gry) w takiej samej wariacji. Możemy również to pomieszać i dopasować tak, jak tylko wam będzie pasowało. Niestety, lokalizacja na nasz język, szczególnie strona audio jest… uhm… jak to powiedzieć? Ja wiem, że Paweł Małaszyński jest doskonałym aktorem o wielkim talencie, ale… w roli Agenta 47 brzmi on naprawdę słabo. Sprawia wrażenie osoby mówiącej na siłę, bez przekonania i bez emocji. Dodatkowo, głos Małaszyńskiego kompletnie nie pasuje do wizerunku postawnego, poważnego i groźnego Agenta 47, niestety. Reszta polskich głosów jest w miarę ok, ale mimo wszystko wolę słyszeć grę w jej oryginalnym wydaniu, czyli angielskim. Nie zrozumcie mnie źle, ta lokalizacja nie jest jakaś tragiczna czy coś, ona po prostu nie może się równać z tą oryginalną i jeżeli mógłbym coś osobiście zasugerować to, Bogusław Linda ze swoim głosem pasowałby lepiej do głównego bohatera.


    Zmiany na lepsze, a może jednak na gorsze?
    Sama rozgrywka gry za dużo się nie zmieniła. To nadal jest ten dawny Hitman, którego pokochało miliony graczy. Tu nadal liczy się precyzja, cierpliwość oraz opanowanie. Jako płatny zabójca musimy doskonale zdawać sobie sprawę z tego, że teren, po którym będziemy się poruszać będzie w dziewięćdziesięciu procentach nastawiony przeciwko nam. Co ciekawe, nasz bohater przez te kilka ładnych lat wyszkolił w sobie coś w rodzaju instynktu zabójcy. Polega ten patent na tym, że po wciśnięciu jednego przycisku kolory się przyciemniają a ważniejsze elementy w naszym otoczeniu się podświetlają. Dodatkowo pojawią się ścieżki, którymi przeciwnicy będą się poruszali. Żeby jednak nie było za łatwo, poziom instynktu się wyczerpuje i kiedy spadnie do zera, będziemy zdani jedynie na siebie, jak w dawnych częściach gry. Owszem, możemy go znowu „naładować” poprzez wykonywanie zadań oraz wyzwań, ale tak czy tak, w 95% będziecie zdani tylko i wyłącznie na siebie. Gra również doczekała się maleńkiego ukłonu w stronę graczy nie do końca zaznajomionych z serią gry. Co mam na myśli? Weterani serii trzymajcie się mocno, w lokacjach będziecie mogli aktywować specjalne punkty, w których to będziecie mogli restartować grę lub odrodzicie się tam po waszej śmierci – tak, punkty checkpoint, hah! Na szczęście twórcy nie postradali do końca zmysłów i punkty te nie są tak do końca przydatne. Owszem, odrodzicie się w nich i będziecie mogli kontynuować od tego momentu grę, ale przeciwnicy, których wcześniej wyeliminowaliście również się odrodzą, a wasze nazbierane do tej pory punkty, po prostu ulotnią się powietrze. Nie do końca rozumiem pomysł z tymi punktami kontrolnymi, ale no cóż, na wyższych poziomach trudności są one niedostępne i doświadczeni gracze absolutnie nie muszą z nich korzystać – żeby je aktywować, należy do nich podejść i wcisnąć dedykowany przycisk. Kolejną nowością w grze jest coś, co wydaje się być ponownie zaczerpnięte z ostatniego Splinter Cell. Otrzymujemy możliwość zatrzymania czasu oraz namierzania przeciwników, a kiedy czas znowu zacznie sobie biec, nasz bohater wyeliminuje przeciwników szybkimi strzałami w głowę lub tam, gdzie wcześniej wycelujecie. Żeby jednak nie było za łatwo, nie możecie z tego korzystać bez końca, umiejętność ta wykorzystuje wasz poziom instynktu i jeżeli spadnie do zera to cóż… liczy się wasza precyzja i szybkość reagowania. Instynkt odpowiada również za zmylanie przeciwników i w tym momencie trzeba przyznać, że akurat się to przydaje. Otóż chodzi o to, że po przebraniu się za kogoś innego, przeciwnicy (ci bardziej inteligentni) mogą nas zauważyć i włączyć alarm, a nawet zastrzelić. Przechodząc obok takiego podejrzliwego delikwenta, możemy wcisnąć przycisk instynktu i nasz bohater pochyli głowę, naciągnie bardziej czapkę czy zasłoni twarz rękami udając, że coś tam sobie poprawia. Jest to ciekawy element, ale w pewnym stopniu ułatwiający rozgrywkę. Wyczuwam skrzywienie na twarzach dawnych fanów? Spokojnie Panie i Panowie, ten cały instynkt można w opcjach wyłączyć.


    W grze znalazły się również liczne przedmioty, które możemy wykorzystać do uciszenia danego delikwenta (szybki rzut nożem w głowę, ogłuszenie gościa kluczem francuskim czy roztrzaskanie na jego głowie wazonu) lub odwrócenia jego uwagi (szklanki, kubki, książki, cegły, którymi możemy rzucić w jakieś miejsce). Gracze, którzy będą chcieli ponownie ukończyć dany poziom z oceną Silent Assassin (powraca ponownie punktacja na koniec poziomów) będą musieli się naprawdę solidnie napocić. Gra doczekała się licznych wyzwań, które musimy ukończyć w celu uzyskania jak najlepszej oceny końcowej. Wyzwania te są naprawdę ciekawe i stawiają nie lada wyzwanie przed graczami – ukończenie poziomu bez przebierania się, znalezienie jakiejś specjalnej broni, odszukanie wszystkich materiałów dowodowych czy eliminacja jedynie głównego celu. To co spodobało mi się również, to sposób oddawania strzału. Po wyciągnięciu broni musimy wycelować, delikatnie wcisnąć spust w celu zwolnienia oddechu (celownik się „skurczy” a nasza precyzja wzrasta) i dopiero oddać strzał (wciskając spust jeszcze głębiej). To jest naprawdę drobna rzecz, ale potrafi dostarczyć takiego fajnego uczucia, że to jednak nasze umiejętności liczą się tutaj bardziej aniżeli zdalne namierzanie przez konsolę. Gra otrzymała też cały ten system osłon i działa on naprawdę bardzo dobrze. Trzymając lub wciskając jeden przycisk, nasz bohater przylega do ściany bądź innego przedmiotu i z tej też pozycji może prowadzić ostrzał, obserwować otoczenie czy wykonać fachowe zabójstwo przeciwnika. Jeżeli ktoś nas jednak zauważy to, nim odda strzał, będzie się starał nas zaaresztować. Wtedy udajemy, że się poddajemy, a kiedy gość zbliży się do nas wystarczająco blisko, przechwytujemy jego broń, a jego samego wykorzystujemy jako żywą tarczę. Fajne? Nawet bardzo! Trzeba jednak uważać, że kiedy przeciwnicy zauważą, że strzelamy sobie na lewo i prawo i mordujemy co się da, to jednak nie będą się starali nas pojmać, a od razu zastrzelić.

    Niestety gra posiada też jeden wielki, wręcz kosmicznie wielki, minus. Nie rozumiem, jakim cudem twórcy mogli tak spierniczyć ten element. O co mi chodzi? Ano o to, że nasz bohater w magiczny sposób wyciąga pistolet, karabiny czy karabinki snajperskie spod marynarki! Również element ich chowania jest idiotyczny... nagle znikają z rąk! No ludzie ej! Co to ma być?! A gdzie kultowa już walizka, w której to bohater trzymał składany karabinek snajperski?! Dlaczego pod marynarką mogę trzymać 3 pistolety, strzelbę i obrzyn?! Nie podoba mi się to i uważam ten element za maksymalnie spierniczony. Zapomnijcie też o wyborze ekwipunku przed daną misją, to również wyleciało. W tej części zostajecie wrzuceni do danej lokacji i radźcie sobie sami. Owszem, mamy standardowe wyposażenie, czyli dwa pistolety i garotę, ale na tym koniec.


    Tryb multiplayer?
    Wspomniałem wam na początku, że w grze znalazły się liczne wyzwania, które polepszają naszą końcową ocenę (jest również tabela rankingowa wśród naszych znajomych, kraju oraz świata), ale także dzięki nim będziemy mogli modyfikować i ulepszać nasze bronie oraz naszego bohatera. Spytacie po co, jak nie można wybierać ekwipunku? Spokojnie, gra posiada jeszcze taki tryb jak Contracts. W tym trybie możemy ustalać nasze własne warunki, począwszy od doboru broni, przez przebranie aż po cele, które należy wyeliminować – można powiedzieć, że jest to taki drobny edytor misji. Po pomyślnym ukończeniu takiej misji otrzymujemy oczywiście punkty rankingowe i możemy rzucić wyzwanie naszym znajomym. Ciekawe? Nawet bardzo! Twórcy w ten sposób sprytnie zakamuflowali tryb dla wielu graczy i podali go w naprawdę bardzo ciekawej formie. Tryb ten oczywiście wymaga od nas wpisania czegoś w rodzaju Online Passu, który tutaj nazywa się po prostu Contracts Pass Code. Powiem wam, że po przejściu głównego wątku fabularnego z przyjemnością poświęciłem temu trybowi kilka godzin i bawiłem się przy tym świetnie. Nareszcie można sprawdzić, kto jest wirtualnym, płatnym zabójcą numer jeden na świecie, nieźle!

    Zdanie końcowe
    No i przyszedł czas na podsumowanie. Czy Hitman: Absolution czy tam Absolution Rozgrzeszenie (lol) jest tą grą, na którą czekali fani? Zdecydowanie i jak najbardziej tak! Najłatwiej opisać nowego Hitmana stwierdzając jedynie, że twórcy pozbierali wszystkie najlepsze rzeczy z poprzednich części i upiększyli je swoimi pomysłami. Owszem, nie wszystkie zostaną zaakceptowane przez starszych fanów (checkpointy czy instynkt), ale na szczęście można je spokojnie wyłączyć na wyższych poziomach trudności. Gra oczywiście posiada swoje błędy techniczne jak słabsze tekstury czy dziwnie zachowujący się przeciwnicy (parsknąłem śmiechem, kiedy schowałem się za łóżeczkiem dziecięcym, a przeciwnik wpakował w nie całą serie z karabinu po czym wybiegł z pokoju przerażony), ale to wciąż jest cholernie dobra, wymagająca i nagradzająca gra. Jeżeli tęskniliście za Łysolem, jeżeli kochacie wyzwania, jeżeli kręci was spokojne i ciche eliminowanie przeciwników, to właśnie trafiliście na grę stworzoną idealnie dla was.

    P.S. Gdyby kogoś interesowało jak prezentuje się edycja CE tej gry to zapraszam na nasz kanał Facebooka, dokładnie TUTAJ.

    Grafika 9,0
    Dopracowana, szczegółowa, potrafiąca zachwycić, ale mająca też drobne problemy techniczne. Pamiętajcie również, że lokacje w tej grze są ponure, przytłaczające i dołujące, więc nie wszystkim wam muszą spasować.

    Dźwięk 9,0
    Ocena byłaby wyższa, gdyby nie nasza lokalizacja. W moim przekonaniu głosy, szczególnie głównego bohatera, są źle dopasowane. Reszta strony audio, jak i oryginalne głosy, jest rewelacyjna! Muzyka klimatyczna, a zastosowane sztuczki dźwiękowe (wytłumianie dźwięku, podkręcanie basów itp., itd.) są naprawdę idealnie dopracowane.

    Gameplay 9,0
    Agent 47 powrócił w pełni i w doskonałej formie! Skradanie się, cicha infiltracja oraz eliminacja, ukrywanie ciał, przebieranie się i naprawdę bardzo dużo sposobów na ukończenie danego poziomu. Czy można chcieć czegoś więcej?

    Ocena końcowa 9,0
    Tak, można! Jeszcze więcej wszystkiego w postaci DLC lub drugiej części. Odmaszerować do sklepów, ale już!
    razy skomentowano 16 razy skomentowano
    1. Awatar Babka
      Babka -
      Hitman powrócił i to w wielkim stylu. Elegancka recenzja, zgrabnie opisane Jestem ciekaw co dostaniemy w sequelu Hitmana bo takowy jest praktycznie na 99% pewny.
    1. Awatar CZUM
      CZUM -
      Muszę przyznać, że gra bardzo mi się podoba - jest lepsza niż AC3 i póki co zdecydowanie kandydat do GOTY! gier pudełkowych. Czekam na FC3, bo raczej nic innego w tym roku nie będzie w stanie zaszkodzić Hitmanowi.

      PS. Pod wpływem gry musiałem sobie ponownie obejrzeć kinowego Hitmana z Olyphantem w roli głównej
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu -
      Dodam jeszcze coś od siebie, gra jest naprawdę świetna, posiada genialny klimat (jeżeli ktoś lubi takie ciężkie motywy) ale tak jak już to napisałem w recenzji, niektórych "pomysłów" nie do końca potrafię zrozumieć. Ciutkę też boli fakt, że generalnie już nie jesteśmy płatnym zabójcą a bezlitosnym mordercą, który jest ścigany przez wszystko i wszystkich. Brakuje mi również tego motywu, który był w poprzednich częściach na koniec misji, pamiętacie? Chodzi mi o te wszystkie wiadomości i gazety, w których kreowała się historia na bazie tego w jaki sposób gramy (czy są świadkowie, ślady, pozostawione łuski po kulach itp itd)

      Reasumując, tytuł jest CHOLERNIE dobry, ale mimo wszystko troszkę brakuje mi tych "starszych" elementów. Nie pisałem o tym w recenzji bo rozumiem, że nie wszyscy musieli grać w poprzednie części czy je znać.

      Dla mnie również jest to bardzo poważny kandydat do gry roku, a czy lepszy od AC3? Hmmmmm... nie wiem, AC3 jest DUŻY, Hitman to mimo wszystko liniowa gra i zamknięte pomieszczenia. Dla mnie osobiście obie gry stawiam na równi, może z MAŁĄ przewagą Agenta 47 ze względu na klimat.
    1. Awatar Nikt
      Nikt -
      A dla mnie to pozycja numer JEDEN w tym roku hah!
    1. Awatar Mega
      Mega -
      Kurna, brakowało mi Hitmana i gier tego typu, gdzie trzeba było trochę pomyśleć a nie tylko czynić rzeź Trzeba będzie kupić...
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu -
      Kupuj, kupuj bo naprawdę warto

      Ta Polska lokalizacja brzmi naprawdę ŹLE Dobrze, że na niej dłużej nie grałem niż tylko trzy pierwsze zlecenia ufffff... Zobaczcie na tym filmiku jak jest podłożony głos do tej siostry zakonnej... kobieta ma około 70 lat a mówi głosem młodej laski OMFG co za fail... już nie wspominam nawet o lip-synchu, którego po prostu nie ma... uffff źle to wygląda, naprawdę źle.
    1. Awatar CZUM
      CZUM -
      A jaki ty byś chciał lip-synch jak on jest tworzony do oryginalnego dialogu, a nie polskiego
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu -
      No ja wiem, masz rację, ale czy nie mogli bardziej się postarać co by go lepiej dopasować?
    1. Awatar R4Z13L
      R4Z13L -
      Miodzio recka, czekam aż dostane w swoje łapy i pogram
    1. Awatar Unkas
      Unkas -
      Mi kolega też ma udostępnić ten tytuł, po recenzji wnioskuje, że będzie jazda . Jeszcze tylko AC3 do ogrania i świat się może kończyć.
    1. Awatar Nikt
      Nikt -
      Najbardziej podoba mi się końcówka gry, "Welcome back 47"

      Już zacieram ręce na sequel, ciekawe czy doczekamy się go jeszcze na tej generacji czy dopiero na następnej.
    1. Awatar CZUM
      CZUM -
      Cytat Zamieszczone przez CZUM Zobacz posta
      Muszę przyznać, że gra bardzo mi się podoba - jest lepsza niż AC3 i póki co zdecydowanie kandydat do GOTY!
      Ehhh... dziś go ukończyłem i muszę nieco sprostować swoje powyższe słowa. Początek fajny, ale im dalej w las tym więcej w tej grze mi przeszkadzało. Ostatnia misja (epilog) to już totalne przegięcie pały - szczególnie likwidacja Jade - siedziałem tam więcej, niż w większości misji w grze.

      Ocena 8/10
    1. Awatar Kłamca
      Kłamca -
      Cytat Zamieszczone przez CZUM Zobacz posta
      Ehhh... dziś go ukończyłem i muszę nieco sprostować swoje powyższe słowa. Początek fajny, ale im dalej w las tym więcej w tej grze mi przeszkadzało. Ostatnia misja (epilog) to już totalne przegięcie pały - szczególnie likwidacja Jade - siedziałem tam więcej, niż w większości misji w grze.

      Ocena 8/10
      I po raz kolejny potwierdza sie to, ze recenzje piszemy po skonczeniu gry, a nie zaraz po dwoch misjach kiedy jeszcze jestesmy podnieceni.
    1. Awatar Rangiku
      Rangiku -
      Ale recenzję pisał Yakuu, Czum odejmuje po prostu punkt każdej grze, ktora jest cięższa od platyny w Trine 2
    1. Awatar Kłamca
      Kłamca -
      Niee yakuu zawsze pisze "na gorąco" z jednej strony to dobrze bo recke jest szybko, a z drugiej warto by troche bardziej gre ograc

      hehe platyna w TRINE 2 hehehehe
    1. Awatar CZUM
      CZUM -
      Cytat Zamieszczone przez Rangiku Zobacz posta
      Ale recenzję pisał Yakuu, Czum odejmuje po prostu punkt każdej grze, ktora jest cięższa od platyny w Trine 2
      i co w tym złego?
    razy skomentowano Zostaw komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

  • G4MERS w sieci:

     
  • Nasze recenzje

     
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 17:01.