Follow us on Facebook Follow us on Twitter Watch us on YouTube
Rejestracja
  • Bioshock: Infinite - Recenzja


    Bioshock to seria, której raczej nikomu nie trzeba przedstawiać i każdy szanujący się gracz powinien znać ją doskonale. Jest to seria, która odciśnie swoje piętno w tematyce związanej z grami i zostanie zapamiętana na wiele, wiele lat. Pierwsza część pojawiła się już spory czas temu, dokładnie w roku 2007 (rok później na Playstation 3) i została bardzo dobrze odebrana przez wszystkie media, przede wszystkim ze względu na kwestie wyborów moralnych, fabułę i sposób przedstawienia podwodnej antyutopii – Rapture. Akcja Bioshocka rozgrywała się w roku 1960, a gracz wcielał się w postać Jacka, który jako rozbitek katastrofy lotniczej trafił właśnie do wcześniej wspomnianego miasta Rapture. W 2010 roku otrzymaliśmy bezpośrednią kontynuację gry, której akcja rozgrywała się osiem lat po wydarzeniach z pierwszej części. W Bioshock 2 wcielaliśmy się w kultowego już Big Daddy'ego i ponownie trafialiśmy do podwodnego miasta. Gra, podobnie jak jej poprzedniczka, również została bardzo gorąca przyjęta przez wszystkich recenzentów oraz graczy. Biła liczne rekordy sprzedaży i przez wiele tygodni utrzymywała się na pierwszym miejscu wszystkich list rankingowych dotyczących gier.

    Po trzech latach, otrzymujemy trzecią część gry zatytułowaną Bioshock: Infinite i pierwsze pytanie jakie zapewne przychodzi wam do głowy to czy gra nadal jest tak dobra i wciągająca jak jej poprzedniczki? Cóż, pewnie zdążyliście już rzucić okiem na oceniaczkę dlatego nie będzie to dla was zaskoczeniem kiedy napiszę, że gra nie jest tak dobra jak pierwsza i druga część. Ona jest najzwyczajniej w świecie dużo lepsza, wręcz idealna, kropka. Przed wami recenzja G4MERS.PL!


    Why would he send his savior unto us.
    Infinite nie ma nic wspólnego z poprzednimi częściami. Nie jest ani kontynuacją gry, ani też jakimkolwiek wytworem będącym prequelem do gry. Jest to zupełnie odmienna część, posiadająca całkowicie inne miejsce akcji (powietrzne miasto Columbia), rozgrywająca się w kompletnie innym wymiarze czasowym (rok 1912) oraz mająca zupełnie odmiennego bohatera głównego – eks-detektywa agencji Pinkerton, Bookera DeWitta. Gra posiada oczywiście zgoła odmienną fabułę nie mającą nic wspólnego z Rapture, substancją Adam, Big Daddym czy Little Sister. Co ciekawe, gra jest tak skonstruowana, a akcja przedstawiona w tak kosmiczny sposób, że nawet proste zadanie jakie otrzymujemy na samym początku gry (czyli odszukanie i dostarczenie pewnej kobiety w celu spłacenia własnego długu) jest nieziemskie, obłędne i trzymające w napięciu do samego końca. Jakiś czas temu miałem tą przyjemność recenzowania gry HALO 4, w której to zachwycałem się właśnie nad wątkiem fabularnym, twierdziłem, że nic nie jest w stanie się mu równać tudzież go przebić i... myliłem się jak jasna cholera! Z drugiej jednak strony, skąd miałem wiedzieć, że pojawi się takie dzieło jakim jest Bioshock: Infinite? Mniejsza o to i moje wywody, uwierzcie mi na słowo drodzy czytelnicy, fabuła w tej grze jest czymś niepowtarzalnym i obojętnie jakiego słowa bym tutaj użył to i tak nie odda w pełni jej piękna, głębi, oddania oraz charyzmy. Fabuła posiada oczywiście liczne zwroty akcji, ale to co najbardziej urzeka tutaj to bohaterowie oraz sposób w jaki odgrywają swoje role. To jest nieziemskie i kosmiczne, jest to pierwsza gra, która potrafi złapać za serce i sprawić, że człowiek kompletnie, w całości, przeniesie się do tego świata i poczuje wręcz na własnej skórze, że siedzi w butach DeWitta – takiego odczucia jeszcze nigdy nie miałem przy żadnej grze, obłęd!

    Wspomniałem wam kilka linijek wyżej, że fabuła głównie rozchodzi się o odszukanie i dostarczenie ów niewiasty, ale tak naprawdę jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Trzeba naprawdę ukłonić się nisko przed twórcami ponieważ poruszyli bardzo śliski oraz niewygodny temat dla wielu amerykanów i nie tylko – niewolnictwo, rasizm oraz podział na ludzi lepszych i gorszych ze względu na ubarwienie skóry. Powtarzam raz jeszcze, kłaniam się bardzo nisko przed twórcami ponieważ nie owijali tutaj w bawełnę i nie koloryzowali, przedstawiali problem niewolnictwa na terenach Stanów Zjednoczonych taki jaki on naprawdę kiedyś był. Ludzie o ciemnym kolorze skóry byli traktowani jak zaraza, materiał do bicia oraz coś gorszego. Bioshock: Infinite porusza ten problem i absolutnie nie stara się go ukryć, baaa, ta gra pokazuje dosadnie jakie piekło może zgotować człowiek drugiemu człowiekowi. Pokazuje jak fanatyzm oraz zaślepienie na punkcie religii oraz władzy może doprowadzić do upadku wielkiego mocarstwa. Pokazuje również, że ludzie są cholernie podatni na wszelkiego rodzaju manipulacje oraz gry słowne. Wiele razy uśmiechałem się sam do siebie z niedowierzaniem widząc to jak Irrational Games podeszło do naprawdę niewygodne tematu. Pomijając już fakt, że stworzyli oni grę idealną, to właśnie za to powinno się tę firmę docenić.


    W tym momencie chciałbym wam opisać dosłownie wszystko, podzielić się z wami tym co przeżyłem grając w Infinite, kogo poznałem, jakich wyborów moralnych dokonałem. Mógłbym wam napisać jakie mroczne tajemnice skrywa DeWitt, kim jest Elizabeth, co tak naprawdę skłania Comstocka do podejmowania tak drastycznych działań, kto kieruje Handymenem oraz kim jest tajemnicza bestia Songbird. Mógłbym to zrobić, zajęłoby mi to jakieś dodatkowe dwie strony ale nie. Nie mogę tego zrobić nie ze względu na to, że ktoś mi zabrania, że jest jakieś embargo. Nie, to nie o to chodzi, nie mogę tego zrobić i nie zrobię ponieważ zniszczyłbym wam radość z poznawania i odkrywania tego wszystkiego. Sprawiłbym, że bylibyście przygotowani na wszystko a to mogło by sprawić, że przez grę przebrnęlibyście, a nie przeżyli jej. Trzecia część Bioshocka to nie jest zwyczajna gra, którą się włączy, postrzela i wyłączy. To jest przygoda, przeżycie, doznanie, uczucie oraz dramat. To również piękna historia ukazana z oczu Bookera, to obserwowanie rodzącego się uczucia pomiędzy detektywem a dziewczyną, to poznanie ich najgłębszych tajemnic oraz dostrzeżenie tego jak z osób sobie całkowicie obcych, stają się partnerami, ufającymi sobie bezgranicznie.

    If we will not raise a finger for our own salvation?
    Rozgrywka zasadniczo nie uległa jakiejś większej zmianie. To wciąż jest gra widziana z oczu bohatera (FPP) nastawiona na eksplorację i strzelanie oraz zabawę różnymi mocami (ogniste granaty, manipulacja elektrycznością, stado zabójczych kruków, przejmowanie kontroli nad urządzeniami oraz przeciwnikami itp. itd.) ale to co odróżnia tą część od pozostałych, jest oczywiście miejsce akcji oraz fakt, że w późniejszych etapach będzie nam towarzyszyła dodatkowa postać. Skupmy się możne najpierw na strzelaniu. Ponownie jest ono zrealizowane w taki sam sposób jak w poprzednich odsłonach gry, czyli w jednej dłoni (R1 tudzież RB) trzymamy broń palną a w drugiej (L1 lub LB) mamy do dyspozycji wspomniane wcześniej moce. Bronie oczywiście możemy modyfikować, a przy sobie jesteśmy w stanie nosić zaledwie tylko dwie. Moce, czyli generalnie to z czego cała seria również słynie, pozyskujemy tutaj w troszkę odmienny sposób. Jak pamiętacie, w pierwszej i drugiej części głównym „dawcą” mocy była substancja EVE. Tutaj jej nie uświadczymy, zamiast tego poznacie smak (dosłownie) czegoś co nosi tutaj nazwę Vigor. W późniejszym etapie gry, poznacie jeszcze coś, ale postanowiłem, że nie będę wam zdradzał dokładnie co. Strzeżcie się jednak i dokonujecie słusznych wyborów w mocach ponieważ na jakimś tam etapie w grze, nie będziecie mogli już tego ani zmienić ani cofnąć. W nowym Bioshocku natraficie również na moment, w którym dołączy do was druga postać, ona również będzie posiadała jakąś tam moc. Od tej chwili będziecie mogli łączyć swoje moce oraz tej drugiej postaci – przykład, druga postać sterowana przez konsolę utworzy burzę szalejącą wokół wrogów, a wy będziecie mogli wesprzeć ją wyładowaniami elektrycznymi.

    Samo miasto, Columbia, które jest czymś w rodzaju skrzyżowania steampunku z miastem w chmurach na planecie Bespin (Gwiezdne Wojny) oraz powietrznych statków z serii Final Fantasy, borykające się z załamaniami czasoprzestrzennymi, wymusiło na twórcach dodanie pewnego gadżetu. Gadżet ten jest czymś w rodzaju rękawicy, która posiada wbudowany hak. Możemy się nią oczywiście bronić i eliminować przeciwników (trójkąt lub Y) ale jej głównym założeniem jest przemieszczenia się po mieście. W jaki sposób to działa? Bardzo prosty, jak wiecie Columbia jest miastem zawieszonym wysoko w chmurach. Budynki swobodnie sobie latają w powietrzu i są połączone czymś co nosi tutaj nazwę Skyline. Najłatwiej jest to opisać, że są to wiszące tory kolejowe po których poruszają się wagoniki przemieszczające ludzi tudzież towary. Sposób w jaki zostało to oddane jest naprawdę intuicyjny i nie wymaga jakiejś większej filozofii. Wciskając jeden przycisk nasz bohater zaczepi się (jeżeli oczywiście dosięgnie) do takiej szyny i już możemy „ślizgać się” po niej w tył i w przód. Podczas przemieszczanie się możemy oczywiście strzelać do przeciwników a jeżeli znajdziemy się nad jakimś nieszczęsnym delikwentem bezpośrednio, zeskoczyć mu na głowę kończąc jego marny żywot od razu. Hak możemy również wykorzystywać do podczepiania się w niektórych miejscach w celu również szybkiego przemieszczania się pomiędzy budynkami. Powiem wam, że ten pomysł jest całkowitą nowością i jest zrealizowany rewelacyjnie! Kiedy pierwszy raz „ślizgałem się” po szynie, kiedy pierwszy raz wirtualne chmury chciały dosłownie wyskoczyć z telewizora i kiedy prawie czułem ten wirtualny podmuch wiatru na skórze to... normalnie rozpłynąłem się. Na mojej twarzy pojawi się ogromny banan a z ust wydobyłem jedynie jedno słowo – łał!


    Jeżeli graliście w poprzednie odsłony gry, to pewnie będziecie zadowoleni jeżeli napiszę wam, że ponownie w grze natraficie na setki, tysiące różnych przedmiotów do pozbierania, liczne minigierki, bonusy, znajdźki, nagrania czy inne „badziewia” Miłośnicy eksploracji, zbierania oraz wąchania wszystkich ścian oraz zakamarków ponownie poczują się usatysfakcjonowani. Miasto jest podzielone oczywiście na oddzielne lokacje i każda z nich jest naprawdę sporych rozmiarów. To co cieszy również, to fakt, że w grze natraficie na wiele momentów, w których nie oddacie chociażby jednego strzału, chcecie przykład? Pierwszy z brzegu, sam początek gry, który możecie obejrzeć u góry recenzji. Nim akcja rozwinie się do takiego momentu, że wystrzelicie po raz pierwszy z broni palnej, upłynie jakieś sześćdziesiąt minut. Drugim momentem, już nieco krótszym, to moment, w którym Elizabeth po raz pierwszy poczuje co to znaczy być na wolności, bez kamer, ciągłej obserwacji oraz ludzi rozkazujących jej co ma robić.

    And though we deserved not this mercy
    Utknąłem troszkę pisząc tą recenzję ponieważ naszła mnie pewna refleksja. Obecnie kończy się trzecia generacja konsol, ograliśmy wszyscy razem dziesiątki, setki, a może i tysiące gier. Poznaliśmy takich bohaterów jak Shepard, Drake, Wake, Lara czy Dante i każdy z nich był/jest wyjątkowy na swój sposób. W zeszłym roku trafiła się nawet taka perełką jaką była Clementine (The Walking Dead), która grą aktorską oraz tym w jaki sposób została zrealizowana i oddana zawiesiła poprzeczkę wręcz niewyobrażalnie wysoko. Dzisiaj jednak, poprzeczka ta została zawieszona jeszcze wyżej za sprawą Elizabeth. Uwierzcie mi, że tak wiernie oddanej wirtualnej bohaterki, która zachowuje się w tak cholernie naturalny sposób jeszcze nie spotkałem. Dziewczyna zaskakuje na każdym kroku i pod każdym względem. To co po raz pierwszy udało się jakiemukolwiek studiu to fakt, że ona jest przerażająco naturalna! Wręcz chciałoby się powiedzieć, że ta dziewczyna na ekranie żyje, oddycha i za chwilę stanie u progu naszych drzwi. Również jej charakter oraz to, że jest ona mimo wszystko pozytywnie nastawiona do całej sytuacji panującej w mieście jest powalający. Ona jest czymś w rodzaju „lekarstwa” na panujące zatrucie w świecie Infinite. Rozbroił mnie jej tekst kiedy widząc, że są dwie toalety, jedna dla ludzi białych a druga dla „odmieńców”, rzuciła coś w stylu „po jaką cholerę podział ubikacji, przecież to jest całkowicie bezsensu, wszyscy jesteśmy ludźmi”. Niesamowite wrażenie sprawia również to, że integruje się ona z głównym bohaterem, a co za tym idzie, jednocześnie z nami, graczami. Gra jest naszpikowana różnymi smaczkami związanymi z relacją pomiędzy dwójką bohaterów. Dla przykładu podam wam chociażby ponownie sytuację z toaletami – lubię zwiedzać więc wbiłem do męskiego kibla, a laska rzuciła tekst „chyba nie wyobrażasz sobie, że będę wszędzie za Tobą chodziła”. Kiedy postałem troszkę dłużej „przy klopie” dziewczyna znowu rzuciła tekst... „halo, czy coś się stało, czy wszystko w porządku?”. Na co mój bohater jej odpowiedział, że wszystko ok i ma się nie martwić. Kiedy wszedłem do damskiej toalety, dziewczyna zbeształa mnie z dołu do góry i wymamrotała, że chyba jestem niepoważny i zaraz nas aresztują. Albo np. sytuacja w kasynie, lub kiedy po raz pierwszy wpada jej w ręce wata cukrowa, lub kiedy siada na ławce... arghhh! Mógłbym tak wymieniać i wymieniać bez końca! Uwierzcie mi, że ta postać zasługuje na wszystkie możliwe nagrody i zdecydowanie uplasowała się na pierwszym miejscu w rankingu postaci najbardziej „żywych i żyjących” w grach komputerowo-konsolowych.

    He has led us to this new eden
    Eden, raj, niebiosa, arkadia, eldorado... Columbia oraz jej wykonanie. Tak mógłbym scharakteryzować to w jaki sposób Bioshock: Infinite został wykonany. To co jednak jest cholernie ciekawe i jednocześnie dziwne, to fakt, że ta gra nie jest jakoś nadzwyczajnie piękna. Graficznie odstaje od takich tytułów jak najnowszy Tomb Raider, Far Cry 3 czy nawet konsolowy Crysis 3. Tutaj natraficie na słabsze tekstury czy dziwne bryły (szczególnie kiedy przyjrzycie się doniczkom z kwiatami) oraz pikselowatą trawę, ale... No właśnie, to „ale”, to coś co sprawia, że jest to dziwne i powoduje, że gracz mimo wszystko zachwyca się tą grafiką. Ja tego nie potrafię logicznie wytłumaczyć, ale ja mam świadomość, że są na rynku gry, które mają ładniejszą grafikę, ale kiedy ktoś mi zada pytanie, która gra najbardziej mi się podobała (pod względem wykonania), bez sekundy wahania odpowiem, że Bioshock: Infinite! Całe miasto, kolorystyka, postacie, bronie, otoczenie, chmury, animacja... to wszystko zachwyca i powoduje oczarowanie. Może Kevin Levine użył jakiś magicznych środków lub odurzaczy, ale ta gra jest po prostu piękna.
    Piękna jest również strona audio i to pod każdym względem! Pierwszy raz mogę napisać, że cała ścieżka dźwiękowa w grze jest PERFEKCYJNA. Nie brakuje jej kompletnie niczego, wszystko jest dobrane i dopasowane w sposób idealny i rewelacyjny! Każda z postaci brzmi cholernie przekonywująca, każda muzyczka czy audycja radiowa jest obłędna a pewien moment w grze (sam początek, kościół, świece i ten śpiew w tle...) zapamiętam aż po swój własny chyba grób.


    Warto również wspomnieć o tym, że gra jest wymagająca. Na poziomie normal nie powinniście natrafić na jakieś większe trudnośc, na poziomie hard... Cóż, to już jest większe wyzwanie i zdarzą się momenty, że będziecie przeklinać, szczególnie podczas walk z bossami. Po jednorazowym ukończeniu gry lub po wpisaniu magicznego kodu w głównym menu (więcej informacji znajdziecie w Głównym Temacie gry odblokuje się dodatkowy poziom trudności, który jest jednocześnie nowym trybem gry – 1999. Cóż to takiego? Kiedy zdecydujecie się na grę w na tym poziomie trudności to modyfikując broń, np śrutówkę, automatycznie nastawicie się na walkę z bliskiej odległości (wskoczą wam odpowiednie umiejętności do rozwoju oraz cechy) i jednocześnie bardzo utrudnicie sobie walkę np karabinem snajperskim. Wybór ten będzie się wiązał z wieloma wyrzeczeniami i nie będzie możliwości cofnięcia go bądź jego zmiany. Przeciwnicy nie zyskają nowych umiejętności w tym trybie, ale ich inteligencja ulegnie znacznej poprawie. Gra stanie się dużo bardziej wymagająca gdzie każdy pocisk oraz każdy nasz krok będzie na wagę złota i zaważy na tym czy przeżyjemy czy zaliczymy przysłowiowego zgona – definitywnie. Amunicja również stanie się towarem deficytowym a każdy milimetr energii będzie bezcenny. Fabuła nie będzie się zbytnio różniła i odbiegła od trybu zwykłego, ale twórcy zapewniam was, że nie jeden raz natraficie na sytuacje dostępne jedynie w trybie 1999. Sam twórca, czyli Kevin Levine określił ten tryb jako coś dla graczy z „koszyczka” hardcore-epic-gamers. Stwierdził on również, że gracze, którzy lubią spokojnie przechodzić grę znienawidzą ten tryb z całego serca. Dodał on również, że on jest tego świadomy i bardzo go to cieszy, dlaczego? Ponieważ ten tryb nie jest dla nich. Tak więc jeżeli lubicie KONKRETNE wyzwania to zapraszam was do trybu 1999, nim jednak go włączycie, skończcie sobie grę na poziomie co najmniej hard – starczy wam to w zupełności i przygotuje do prawdziwego piekła, opisanego kilka linijek wyżej.


    A last chance for redemption – zdanie końcowe
    Dotarliśmy do końca moi drodzy. Do końca pewnej recenzji, która mam nadzieje, że była dla was czymś w rodzaju opowiadania, które miało wam pokazać jak ja tą grę przeżyłem i to na każdym kroku. Chciałem abyście zobaczyli, że taki tytuł jak Bioshock: Infinite trafia się raz na ileś tam lat... i właśnie się trafił, po raz pierwszy w historii! Jak sami widzicie nie opisałem chociażby jednego błędu na który natrafiłem w tej grze ponieważ... sam nie wiem czy na takowy natrafiłem heh Może był, może się jakiś przytrafił, ale cała reszta sprawiła, że nie zwróciłem na niego uwagi. Każda osoba powinna zagrać w tę grę, obojętnie czy jesteście fanami serii, czy lubicie taki gatunek gier czy podchodzicie do niej sceptycznie. Podkreślam, każda osoba MUSI zagrać w ten tytuł. Jest mi to obojętnie na której platformie ją ogracie, możecie nawet na kosiarce ogrodowej, grunt, że przeżyjecie to co przeżyłem ja – niezapomnianą, piękną, cudowną, tajemniczą i chwytającą za serce przygodę.

    Prezentacja: 10,0
    Chociaż obawiałem się tego przeskoku spod wody w niebiosa poczułem się bardzo mile zaskoczony tym, co zobaczyłem. Columbia to bardzo piękne miasto, to jeden z najcudowniejszych światów, jakie miałem okazję podziwiać w grach!

    Grafika: 9,0
    Urzekająca, ciepła, zachwycająca, ale nie będąca najładniejszą z dostępnych gier na rynku. Zdziwieni? Cóż, ja też jestem, ale dla mnie to najpiękniejsza gra i tyle.

    Dźwięk: 10,0
    Czysty ideał, oszlifowany diament bez najmniejszej skazy. Tak idealnie dobranej strony audio nie spotkałem jeszcze nigdy.

    Gameplay:10,0
    Moglibyście przeczytać moją recenzję a nie tylko patrzeć na oceny końcowe... lenie! Nie napiszę tutaj nic, kompletnie, przeczytajcie sobie wszystko od początku do końca.

    Ocena końcowa:10,0
    No i po co najpierw zaglądacie na oceny końcowe? Może byście tak łaskawie przeczytali całą recenzję co? Ech... gra ideał, czysta perfekcja, która urzeka, porusza i zmiękcza nawet największych twardzieli. Niewygodna tematyka i charyzmatyczne postacie, kłaniam się nisko przed twórcami i biję gromkie brawa.
    razy skomentowano 16 razy skomentowano
    1. Awatar CZUM
      CZUM™ -
      Hmmm.... tak szybo, do czytałem recke w fazie pre-alpha i wiem co w niej jest. Yaśko, generalnie nie zgadzamy się w opiniach co do gier, króre recenzujemy, są one zbliżone, ale zawsze mamy jedno ALE.

      Tutaj...


      Tutaj muszę się z tobą zgodzić w 100 procentach. To najlepsza gra w jaką przyszło mi grać (muszę ją ukończyć) i zobaczyć jak prezentuje się 1999 Mode.

      SLY, odpowiadam ci na pytanie z roboczych: Zagraj w Bio:Inf to zmienisz zdanie, poprzednie odsłony nawet do pięt nie dorastają Infinite.
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu™ -
      Żeby nie było, że coś jest ZE MNĄ nie tak... zobaczcie oceny innych serwisów:

      10/10 - Gameinformer
      10/10 - Display
      10/10 - Gameractor UK
      10/10 - OPM
      10/10 - Destructoid
      10/10 - escapist magazine
      10/10 - eurogamer
      10/10 - Gamesradar
      10/10 - Gameractor Sweden
      10/10 - Gameraector Dennmark
      10/10 - USA today
      10/10 - AusGamer
      10/10 - Joystiq
      10/10 - El33tonline
      10/10 - Popbucket
      10/10 - Explosion
      10/10 - GamesNiesman
      10/10 - X360Achievement
      9.6/10 - LasyGamer
      9.5/10 - MMGN
      9.5/10 - Thenerdcabinet
      9,4/10 - IGN
      9.4/10 - Gametrailers
      9.1/10 - CVG
      9/10 - MK Gaming
      9/10 - GodisaGeek
      9/10 - Ibtimes

      Ta gra to prawdziwe dzieło, majstersztyk, coś obłędnego. Warto porównać tę grę do obrazu Mony Lisy w świecie gier konsolowo-komputerowych. Jeszcze w swoim życiu nie miałem okazji grać w tak idealną, perfekcyjną i wyjątkową grę.

      Brak słów po prostu...

      Czum, a c do trybu 1999... nie grałem w trudniejszy tryb nigdy haha! W niektórych momentach jest to BARDZO przesadzone, wręcz CHOLERNIE. Nie dość, że tutaj jeden strzał jest w stanie Cie zabić to jeszcze przedmiotów (amunicji, zdrowia) jest jak kot napłakał. Ja nie wiem czy przejdę gierkę raz jeszcze w tym trybie... to jest chora rzecz
    1. Awatar Nikt
      Nikt -
      Przeczytałem w całości, nie pominąłem nawet jednej linijki tekstu i muszę powiedzieć, że zgadzam się ze wszystkim co zostało tutaj napisane! Taki produkt nawet nie powinien być oceniany bo brakuje skali by go ocenić. Irrational Games pokazało solidnego pazura pod każdym względem. Gra jest kompletna i nic nie może się z nią równać.

      Jeżeli ktoś przejdzie obok tego tytułu obojętnie, to z całym szacunkiem, ale... będzie idiotą
    1. Awatar Kroogah
      Kroogah -
      Yaku, mam tylko jedno pytanie odnośnie trybu 1999. Czy jest tak jak Levine kiedyś mówił, że jeżeli wyspecjalizujemy sobie snajperke to będziemy do kitu strzelać np z shotguna?

      Co do recenzji to przeczytam jak zagram. No wiesz, spoilery itp. Nawet najmniejsze szczegóły chcę sam odkryć.
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu™ -
      Kro, tu bardziej chodzi o rozwój danej mocy oraz ulepszenie broni Jak zagrasz to zobaczysz, to można nazwać właśnie w ten sposób, że pakując itemy w gnata, nie będziesz ich pakował w drugą broń i odwrotnie.

      W tekście generalnie nie ma spoilerów jako takich.

      Ja sobie podarowałem tryb 1999, pograłem może ze dwie godziny i odstawiłem, to nie na moje nerwy lol
    1. Awatar Babka
      Babka™ -
      Powiem tak, w pełni się zgadzam z oceną, gram już jakieś 4 godzinki i gra jest mega! A Elizabeth to NPC jakich mało w grach, a to obrażona, a to szczęśliwa i niesamowicie pomocna, normalnie 10/10 jak się patrzy. Polecam każdemu kto lubi nie tylko FPSy ale i dopracowane gry, w których fabuła to nie tło do strzelania a wręcz odwrotnie.
    1. Awatar Syjon
      Syjon™ -
      10,0 bardzo dobra ocena i taka właśnie jest ta gra po prostu epicka nic dodać nic ująć. Bardzo fajna recka zresztą jak zawsze. Wesołych Świąt
    1. Awatar Kroogah
      Kroogah -
      Cytat Zamieszczone przez Yakuu Zobacz posta
      Kro, tu bardziej chodzi o rozwój danej mocy oraz ulepszenie broni Jak zagrasz to zobaczysz, to można nazwać właśnie w ten sposób, że pakując itemy w gnata, nie będziesz ich pakował w drugą broń i odwrotnie.

      W tekście generalnie nie ma spoilerów jako takich.

      Ja sobie podarowałem tryb 1999, pograłem może ze dwie godziny i odstawiłem, to nie na moje nerwy lol
      A to dobrze, że trudne. Bardzo dobrze. Dzięki za odpowiedź i jak już mówiłem - przeczytam po przejściu. Nawet naszej recenzji nie będę sprawdzał, taki to fan ze mnie. Devil in the White City zamówione, Mind in Revolt przeczytane, teraz tylko pozostaje gre przejść
    1. Awatar Rangiku
      Rangiku -
      Czyli jednak Tomb Raider nie jest najlepszą grą w jaką grałeś na PS3?
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu™ -
      Hm Rangiku, zastanawiałem się nad tym pisząc tę recenzję powiem Ci... Określiłbym to w sposób taki, że Tomb jest nastawiony bardziej na arcade, z rewelacyjną przygodą oraz środowiskiem. Infinite to gra, która porusza bardzo nieprzyjemne tematy dla całego świata generalnie. Obnaża słabości wielkich mocarstw oraz pokazuje jak łatwo manipulować jest ludźmi (i jacy potrafią być głupi, niestety).

      Podsumowując, Tomb Raider to świetna (najlepsza) gra "przygodowo-arcade" dostępna na konsolach obecnie. Infinite to najlepsza, dorosła gra jaka ujrzała światło dziennie. Tak to mniej więcej można określić.

      Wielka szkoda, że wycieli tą całą część... pytanie tylko czemu hmm... Może wróci w postaci jakiegoś DLC


      UWAGA!

      Teraz się zorientowałem! Chciałem sobie powbijać pucharki od tak i zauważyłem, że gra nie zaliczyła mi około 10 pucharków! Nie wiem dlaczego brakuje mi za zebranie 24 infusion upów, brakuje mi za przejście gry na HARD/EASY/NORMAL, brakuje mi ogólnie 4 pucharków związanych z fabułą (powinny wpaść automatycznie) Niestety, ale to jest duży BUG. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, ale jest... Brakuje mi też kilku za ustrzelenie typów z poszczególnych broni a wiem, że powinny wpaść heh Jakimś dziwnym cudem nie wpadają, czemu... pojęcia nie mam.

      Więcej informacji znajdziecie ----> TUTAJ!
    1. Awatar nuszka16
      nuszka16 -
      Postanowiłem nie pisać tu nic, aż sam nie ukończę gry. Udało mi się to dopiero dzisiaj (wczoraj dość dużo kłopotów sprawiła mi ostatnia potyczka). I choć w większości powtórzę to co mówili przedmówcy, to nie mogę przejść obojętnie i na temat tej gry się nie wypowiedzieć.
      Co tu dużo mówić, gra jest piękna, historia ciekawa i intryguje człowieka od samego początku, aż do końca, nie przerywając nawet na moment. Jeśli miałbym się w niej do czegoś przyczepić, to może jedynie do takich rzeczy jak, piłki plażowe na których nasz bohater się blokuje, bądź zamki z piasku po których można skakać i nic się z nimi nie dzieje, albo plakat który płonie, ale niezależnie jak długo mógłbyś czekać i tak nie spłonie w całości, cały czas pali się tak samo. Wiem, że są to jedynie drobne szczegóły, które bezpośrednio nie wpływają na rozgrywkę i w żadnym stopniu jej nie ujmują, ale widziałem już w innych grach, że można by to rozwiązać nieco "realniej". Co do strony wizualnej, to Yakuu w swojej recenzji ujął to idealnie, ta gra niby nie jest tak graficznie dopieszczona jak inne, nowe tytuły, które mieliśmy okazję już poznać, ale te kolory, oraz to coś czego nie jestem w stanie określić sprawiają, że nie można się nie zachwycać wyglądem miasta Columbii, szczególnie, że praktycznie na każdym kroku widać iż to miasto żyje własnym życiem.
      Spoiler!

      Na ogromny plus zasługuje poziom trudności gry. W tym tytule wyraźnie widać, że HARD oznacza naprawdę HARD, a nie tylko sprawia pozory jak w większości gier. O ile gracze zaznajomieni z FPS'ami, z normalnymi przeciwnikami poradzą sobie w miarę łatwo, o tyle walki z tymi już bardziej uzbrojonymi, bądź co gorsza BOSSAMI (im bliżej końca gry, tym trudniejsi bossowie), sprawić mogą nie lada kłopot i wyzwanie.
      Postać Elizabeth to chyba najbardziej dopracowany NPC jakiego do tej pory stworzono. Naprawdę czuć, jakby przez cały ten czas towarzyszyła nam druga osoba. U Elizabeth wyraźnie dostrzec można jej charakter, każde jej uczucie. Coś niesamowitego.
      No i cudowne zakończenie... które odpowiada nam na większość naszych pytań, ale pozostawia też nowe, na których odpowiedzi sami musimy się domyślić. Cudo, cudo i jeszcze raz... CUDO. Gdyby nie niemożliwy do przejścia tryb "1999", to z pewnością wbijałbym platynę, a tak? Pozostaje czekać na kolejny (oby równie świetny) tytuł, tym razem już na nową generację.

      Ktokolwiek nie miał jeszcze okazji zagrać lub się waha czy kupić, "bierzcie to i jedzcie z tego wszyscy" BO WARTO!
    1. Awatar Faith
      Faith -
      Jedna z lepszych recenzji jakie ostatnio mialam przyjemnosc czytac Sama gra jest piekna, ogladalam z zapartym tchem jak brat przechodzil a na samym koncu uronilam morze lez! Nie pamietam drugiej tak emocjonujacej i emocjonalnej gry, z wyjatkowymi bohaterami oraz magicznym miejscem akcji.
    1. Awatar wojas164
      wojas164 -
      witam,zarejestrowałem sie tutaj,żeby skomentować recenzowany tutaj bioshock:infinite.Powiem wprost w lepszą,poruszającą za serce gre nie grałem nigdy! mam mnóstwo świetnych tytułow ale ten przebija wszystko,przechodze 3 raz na 1999.Fabuła przebija wszystko co było do tej pory..a panom z CD-Action podziękuję za ich recke,jedna z najsłabszych ocen jakie wyczaiłem wogóle dla tej gry,gównie za fabułe..niech lepiej wracają do crysisa 3,którego ocenili lepiej pod każdym względem...grafika tak,a reszta szkoda słow... Dla mnie najlepsza gra EVER.
    1. Awatar CZUM
      CZUM™ -
      @up
      Nie wiem, nie czytałem, zresztą tylko jednego znam, co czyta i chwali CDA.
      Wpadaj do nas częściej, co chwila nowe recenzje, aktualne wiadomości, a na forum czeka solidna porcja ludu, z którym możesz powymieniać poglądy.
    1. Awatar wojas164
      wojas164 -
      dzięki,recki już czytam długo i nie moge tej stronce nic zarzucić,wszystko jest rzetelne i wogóle w porządku,czasem prosto mostu ale spoko,tzymać tak dalej! Wiecie coś może kiedy bd jakieś DLC do Bio infinite? czy bedzie do singla jakaś nowa historyjka,bo z tego co ja lookałem to narazie cisza...:/ dla mnie jakby zrobili kontynuację te części to byłaby wspaniała wiadomość,nie wierze,że nikt kto by nie ukończył tego dzieła nie chciałby kontynuacji i śledzenia dalszych losów Bookera i Elizabeth,a o filmie już nie marze nawet nawet na tej podstawie... Tak powinne działać gry na ludzi!pozdrawiam moderatorów i wszystkich graczy.
    1. Awatar CZUM
      CZUM™ -
      @ up
      >>COŚ<< wiemy
    razy skomentowano Zostaw komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:51.