Follow us on Facebook Follow us on Twitter Watch us on YouTube
Rejestracja
  • Far Cry 3: Blood Dragon - Recenzja


    Wszystko zaczęło się od pierwszego kwietnia, czyli w tzw April Fools, a zatem w dniu, w którym wszelkich zapowiedzi branżowych nie należy traktować poważnie, a wręcz powinno się na nie patrzeć z przymrużeniem oka. Ten dzień znakomicie wykorzystał Ubisoft, który sprzedał nam informacje o tak tandetnej, kiczowato wyglądającej produkcji, z jeszcze bardziej efekciarską stroną internetową z początków, kiedy www się pojawiło, że niewielu nie dało się nabrać, że to nie żart, że tu chodzi faktycznie o nowy tytuł! G4MERS.PL prezentuje Far Cry 3: Blood Dragon – Recenzja!

    Wszędobylski kicz i tandeta zebrane do kupy]
    Nie bez powodu wybór padł na 1 kwietnia, wszak ta gra, sama w sobie to jakiś żart, bynajmniej strawny i dobrze twórcom wyszedł. Gra jest zlepką wszelkich niewiarygodnych teorii o końcu świat, jakie pojawiły się na filmowych kliszach. Tytuł skupia kicz każdego przeboju VHS przełomu lat 80-tych i 90-tych, a sama fabuła to kaszka taka sama, jak ówczesne kino akcji. Już od samego początku Ubisoft zaczyna się z graczem bawić, gdyż zarówno otwierająca sekwencja oraz logotypy twórców przypominają nam niskobudżetową produkcję filmową, która nie miała szans na byt w kinie, więc od razy trafiała na nośniki VHS. O to twórcom chodziło, żeby oddać tamte czasy, czasy, kiedy każdy z nas jarał się kasetami video i na pchlim targu wymieniał na inny film. Far Cry 3: Blood Dragon niejako oddaje hołd tamtym produkcjom i puszcza oko do starszych graczy, którzy doskonale pamiętają tamte czasy i te emocje, jakie towarzyszyły oglądaniu tamtejszego kina akcji. Blood Dragon to właśnie takie ówczesne kino z masą akcji, słabymi dialogami, a jednocześnie mocno przerysowaną fabułą, w której dobry gość musi być napakowany, musi potrafić pokonać całą armię w pojedynkę oraz musi uratować piękną kobietę z rąk tego złego. Taka właśnie jest fabuła w Blood Dragon, a sami twórcy nie kryją tego, że dołożyli wszelkich starań, żeby stworzyć możliwie jak najgłupszy scenariusz, na jaki ich stać. I proszę, oto mamy Far Cry 3: Blood Dragon, które jest absurdem na absurdzie, a mimo wszystko niesamowicie cieszy.

    Początek gry, otwierająca sekwencja powoduje opad szczęki, a przez głowę przechodzą myśli w stylu: „Co jest kur…! Przecież nikt już w taki sposób nie tworzy filmików”. Następnie gracz zadaje sobie pytanie kiedy ostatni raz widział przerywniki animowane realizowane na stare dobre czasy znane chociażby z PEGASUSA czy AMIGI, gdzie zamiast CGI mieliśmy obrazek, a pod nim wyświetlały się dialogi postaci. Po tym szybko zapominamy o pastiszowych przerywnikach, gdyż kojarzą nam się one z czymś przyjemnym, miłym. Tak, tą techniką zrealizowane są wszystkie przerywniki.


    FC3: DB od samego początku bawi się z nami w kotka i myszkę, ekrany loadingu, na których możemy przeczytać chociażby coś takiego: „C400 to takie samo C4, tyle, że z dwoma zerami”, albo tutorial, który uczy nas rzeczy, tak naprawdę nam znanych, no bo jak inaczej tłumaczyć następujące: „Bieganie to takie szybsze chodzenie” bądź też „Skocz, żeby skoczyć”. Ubisoft doskonale zdał sobie sprawę z tego, że tutorial niesamowicie będzie irytował, to też dla rozładowania napięcia znajdziemy w nim słowa, które informują nas, że kobieta wydająca nam polecenia w tutku doskonale zdaje sobie sprawę, że nas denerwuje.

    Koło Far Cry’a to, to nawet nie stało
    Nie no, żartuje. Gra ma ze swoim większym odpowiednikiem więcej wspólnego, niż tylko tytuł. W zasadzie, gdyby zdjąć z Blood Dragon przejaskrawiony neonowy filtr, wymienić bohatera, pozbyć się absurdalnych elementów otoczenia i dać porządny scenariusz, to mielibyśmy pełnoprawny dodatek do Far Cry 3. Znajdziemy tutaj wszystko to, co podobało nami się w Far Cry 3. Mapa jest? Jest. Pojazdy są? Są. Zwierzyny do polowania są? A i owszem, również są, tylko, że wszystkie mają przed nazwą gatunku przedrostek „cyber-„. Cała mechanika, jaką podziwialiśmy w podstawce została przeniesiona do tego samodzielnego dodatku, zatem nie brakuje rzucania kamlotami, żeby odciągnąć uwagę przeciwnika, ani też nie zabrakło łańcuchu zabójstw nożami, które w podstawce po odpowiednim uppgradzie dało się wykonać.


    W Blood Dragon zrezygnowano z klasycznego ulepszania postaci na rzecz automatycznego awansu na wyższy poziom. Za każde zabójstwo czy wykonanie zadania gracz otrzymuje punkty doświadczenia, dzięki którym wskakujemy na wyższy level umiejętności. Wskoczenie o oczko wyżej wiąże się zawsze z jakimś bonusem nie tylko do paska zdrowia, ale także do umiejętności. Maksymalne doświadczenie jakie możemy zebrać w grze zostało zatrzymane na poziomi 30 levelu, zatem kiedy go wymaksujecie, to będziecie mieli madafakas postać zdolną do rozdupczenia wszystkiego!

    Wizualna otoczka nie każdemu przypadnie do gustu, neonowy świat, po których chadzają cyber stwory oraz olbrzymie jaszczury (mnie to bardziej na dinozaury wygląda) strzelające laserowymi promieniami z oczu również, ale pod tym kryje się rasowy shooter i kiepskie SI przeciwników, takie żeby gracz niezależnie od poziomu trudności jaki wybierze, poczuł się jak bohater filmu akcji jat 80-tych, w którym sam przeciwko milionom daje sobie radę. Właśnie te miliony, czyli mnogość przeciwników stanowi jedyne wyzwanie. Reszta to po prostu trzymanie palucha na spuście i prucie seriami z niestworzonych pukawek strzelających nie tylko laserami, ale i zwykłą amunicją.


    Dużo tego, czy mało?
    No to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, Far Cry 3 Blood Dragon to skondensowany Far Cry 3 w dodatku mocno przerysowany. W grze nie brakuje dosłownie niczego, czego byśmy nie widzieli w podstawowej odsłonie. To może się spodobać graczom, szczególnie tym, którzy chcą mieć większość sprzętu dostępną od razu. Chociaż mapa jest znacznie mniejsza, niż ta w FC3, to i tak jest co zwiedzać, zatem nikogo nie powinno dziwić, że sporo czasu spędzi poruszając się pojazdami, czy to lądowym czy morskimi, a nawet latającymi (tak, tak – w grze też znajdziecie paralotnie).

    Misji fabularnych jest jak na lekarstwo, ale za to zadań pobocznych mamy całkiem sporo. Dodajcie do tego liczne przedmioty do odnalezienia w grze, polowania na określone gatunki zwierząt, to mamy całkiem pokaźny pakiet zabawy w bardzo przyjaznej dla gracza cenie.


    Zdanie końcowe
    Far Cry 3: Blodd Dragon to strasznie zakręcona gra. Szalony pomysł przerodził się w zakręconą grę, czy może dodatek? Trudno ocenić, za pewniak można wziąć, że tytuł w jakiś sposób jest innowacyjny i tym kusi nas do zakupu. To nie kolejny kawałek odrywania kuponów od znanej marki – to naprawdę świetna VHS-owa przygoda!

    Prezentacja – 10
    Muahahahahahh! Dawno żadna gra mnie tak nie roześmiała, jak sam początek Far Cry 3: Blood Dragon. Neonowy świat, po którym panoszą się cyber-stwory i mój bohater z lat dziecięcych podkładający głos sierżantowi Rexow Coltowi, Bomba!

    Grafika – 8
    Grafika jest bardzo specyficzna, ciągle na tym samym, znakomitym silniku, na którym stworzony został Far Cry 3. Neony biją po oczach jak promyki słońca o poranku, kiedy jesteś na kacu. Właśnie dlatego potrafi mocno zmęczyć i trzeba robić częste przerwy w graniu. Przerywki filmowe genialne, aczkolwiek nie chciałbym oglądać ich w takiej formie w co drugiej produkcji. Generalnie jest bardzo dobrze.

    Dźwięk – 8
    Oprawa dźwiękowa stoi na równie wysokim poziomie, co grafika. „Bzzt”, „wziuuum” i inne futurystyczne odgłosy pukawek o jakich śniło się autorom filmów lat 80-tych brzmią śmiesznie, aczkolwiek było to zamierzone (całą gra to jedno wielkie pozytywne HA!HA!). W tle można usłyszeć takie przeboje, jak „Long Tall Sally” znane wam z pewnością z takiego filmu jak Predator (patrz wideo powyżej) czy klasyków tamtych lat – Terminatora oraz Rocky’ego. Do tego dochodzi pokaźna lista utworów grupy Power Glove, która stworzyła muzykę specjalne dla tej gry.

    Gameplay – 8
    Rozgrywka trochę gorsza od tej w >>Far Cry 3<<, ale tylko troszeczkę, gdyż nastawiona jest na fun, na zabawę w najlepsze, na łatwe podejście do wroga i równie łatwą jego eliminacje, a wszystko to ma wyglądać jak najbardziej efektownie.

    Ocena końcowa – 8.5/10
    REWELACJA! Szkoda tylko, że jest dość krótka oraz banalnie łatwa. Nie stanowi żadnego wyzwania dla gracza, ale mimo wszystko i tak polecam ją każdemu, komu podobał się Far Cry 3. Rex Colt rządzi!



    ZOBACZ TAKŻE:
    Far Cry 3 - Recenzja gry
    Dinozaury w Far Cry 3: Blood Dragon
    Far Cry 3: Blood Dragon OST
    razy skomentowano 6 razy skomentowano
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu -
      Ummmmmmmmmmmm... to jest serio TAKIE dobre?

      Chyba będę musiał pobrać wersję próbną i zobaczyć na własne oczy.
    1. Awatar Babka
      Babka -
      Grałem u znajomka jakieś 20 minut ale gra daje mocno w zadek, najbardziej podobał mi się shotgun w stylu Terminatora, i to przeładowanie, miodzio Fajnie, że twórcy odeszli od konwencji dodatków z zombie, raz na jakiś czas i takie dziwy sprawiają masę frajdy.
    1. Awatar CZUM
      CZUM -
      Babka, oj tak Ten stand-alone zawiera wszystko, czym jarałem się jako młody dzieciak (wspominając te terminatorowe pukawki).

      Jest w spoko cenie, więc czas kupować
    1. Awatar Syjon
      Syjon™ -
      Kupiłem, ściągłem, nie mam czasu żeby pograć...
    1. Awatar Yakuu
      Yakuu -
      No dobra, kupię dzisiaj.... masakra to jest z wami hehe!
    1. Awatar TonyHawk51
      TonyHawk51 -
      A już bałem się na początku tekstu, że będzie porażka
    razy skomentowano Zostaw komentarz

    Kliknij tutaj, aby się zalogować

  • G4MERS w sieci:

     
  • Nasze recenzje

     
Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:26.